Wyprawa do Wenezueli w październiku w 2002 roku
Mój tekst skreślony po powrocie do Polski.
Odkrycia archeologiczne, potwierdzone badaniem za pomocą węgla radioaktywnego, wskazują, że pierwsi ludzie przybyli do Wenezueli w czternastym tysiącleciu przed naszą erą. Ówcześni ludzie używali z grubsza ociosanych kamieni jako narzędzi i broni, służącej do polowania. W piątym tysiącleciu narzędzi z kości oraz muszle morskie były już w powszechnym użyciu. Gliniane naczynia pojawiły się na początku pierwszego tysiąclecia przed naszą erą.
Przed przybyciem Hiszpanów prawie pół miliona ludzi zamieszkiwało obszary dzisiejszej Wenezueli. Wojownicze plemiona Karaibów zamieszkiwały środkowe i wschodnie wybrzeże kraju, utrzymując się z rybołówstwa i zmieniającego często miejsca pobytu rolnictwa. Plemiona Arawaków rozprzestrzenione były na wielkim obszarze od zachodniej części Llanos i, idąc na północ, aż do wybrzeża. Żyli z łowiectwa i zbieractwa, czasami uprawiając rolnictwo.
Najbardziej zawansowaną społecznie grupą plemienną byli Timote –Cuica, należący do grupy językowej Chibcza. Osiedlili się w Andach, stworzyli trwałe związki plemienne. Posiadali dość zaawansowaną technikę, stosowali meliorację, budowali tarasy na zboczach górskich. Mieszkańcy obecnej Wenezueli nie osiągnęli tak zaawansowanego poziom kultury architektonicznej, jakiego dopracowali się Inkowie w Peru czy Majowie na sąsiednim Jukatanie.
Pierwszym Europejczykiem, który postawił swoją stopę w Wenezueli był Krzysztof Kolumb. Był to jedyny fragment stałego lądu, jaki odkrył Kolumb podczas swoich odkrywczych podróży. W 1498 roku w trzeciej podróży do Nowego. Świata Kolumb zakotwiczył koło półwyspu Paria, po przeciwnej stronie Trynidadu. Na początku Kolumb przypuszczał, że odkrył kolejną wyspę, ale gdy kontynuując podróż wzdłuż wybrzeża, dotarł do ujścia rzeki Orinoco, zdał sobie sprawę, że odkrył właściwy kontynent. Zaskoczony swoim odkryciem, Kolumb zanotował w swoim dzienniku: „Nigdy nie widziałem ani nie słyszałem, aby taka duża ilość słodkiej wody była w słonym oceanie.”
Rok później, kolejny odkrywca – Hiszpan Alnoso de Ojeda wraz Juanem de Cosa i Włochem Americo Vespucci przypłynęli do półwyspu Guajira, znajdującego się w zachodnim krańcu obecnej Wenezueli. Dotarłszy w sierpniu 1499 roku nad jezioro Maracaibo, żeglarze zobaczyli Indian żyjących w palafitos, chatkach zbudowanych na palach wbitych w wodę. Americo Vespucci nazwał to miejsce Mała Wenecja – Venezuela. Był to żeglarski żart – trzcinowe, wiejskie chaty niczym nie przypominały okazałych pałaców weneckich, znanych Włochowi. Nazwa się jednak przyjęła,. Americo Vespucci zostawił jeszcze jedną większą pamiątkę, nazwa Ameryka upamiętnia imię włoskiego żeglarza.
Już na początku XVI w. kraj został podbity przez Hiszpanów i był początkowo częścią składową Limy, następnie Nowej Grenady. W 1796 roku Wenezuela uzyskała pełną autonomię – została w ramach wicekrólestwa audiencją królewską. Kraj dostarczał metropolii głównie płody rolne – trzcinę cukrową, bawełnę i kakao; z surowców mineralnych było znane jedynie złoto.
Powstanie przeciw panowaniu Hiszpanów wybuchło w 1808 roku, a w 1811 r. ogłoszono jej niepodległość. Faktyczną niepodległość zdobyła Wenezuela dopiero w 1819 roku, po wielu zaciętych walkach powstańczych. Twórcą niepodległości nowego państwa, w którego skład oprócz Wenezueli weszły Kolumbia i Ekwador, tworząc tzw. Wielką Kolumbię, był Simon Bolivar, wielki bojownik o wyzwolenie Ameryki Południowej. Po śmierci Bolivara dążenia separatystyczne doprowadziły do rozpadu Wielkiej Kolumbii. Niezależność uzyskała Wenezuela w 1830 roku.

W współczesnej Wenezueli panuje prawdziwy kult Simona Bolivara. Obecna konstytucja z 1999 roku (26. w historii kraju) przyjęła nazwę państwa jako Republikę Bolivariańską Wenezueli, waluta miejscowa to bolivary, największa ulicy i każdy najważniejszy plac w mieście noszą nazwę Wielkiego Wyzwoliciela i oczywiście znajduje się tam pomnik Bolivara. Dzieci od maleńkości zapoznają się w szkołach z życiorysem Wielkiego Bojownika.
Obszary rolne Wenezueli zajmują tylko 4 % powierzchni kraju. Uprawie się głównie banany, trzcinę cukrową, kukurydzę, kawę, kakao, bawełnę i tytoń.
Wenezuela należy do najzasobniejszych krajów Ameryki Łacińskiej pod względem surowców mineralnych. Już w czasach kolonialnych wydobywano złoto z aluwiów rzeki Orinoco. Obecnie w Wenezueli wydobywa się boksyty, węgiel, rudę żelaza, eksploatowane są pola diamentów, ale oczywiście największym bogactwem kraju jest ropa naftowa, odkryta w 1914 roku, której Wenezuela jest światowym potentatem.
Mimo posiadanych tak wielu bogactw, przemysł w Wenezueli jest słabo rozwinięty, stosunkowo niska jest stopa życiowa ludności, kraj osłabiany jest wieloma wstrząsami społecznymi.
***
Od Janusza Kaszy z Krakowa, doktora nauk biologicznych, etymologa w listopadzie 2000 roku otrzymałem propozycję udziału w wyprawie do Wenezueli.
– Michale mam dla Ciebie propozycję. Widzę Ciebie jako szefa grupy alpinistycznej w organizowanej przeze mnie wyprawy na tepui do Wenezueli.
Dobrze że czytałem trochę książek i wiedziałem, że tepui to takie wielkie płaskowyże, góry stołowe w południowej części Wenezueli, rozciągające się wzdłuż granicy brazylijskiej od Kolumbii po Gujanę. Na wielką tepui w Parku Narodowym Jaua Sarisarińania docierali helikopterem polscy speleolodzy, penetrując wielkie jaskinie – simas. MaciekKuczyński opisał tę wyprawę z 1977 roku w książkę pt. „Tajemniczy płaskowyż”.
– Bo to jest cholernie ciekawy temat – kontynuował Janusz Kasza – Roślinność, wszelkie żyjące stworzenia na wierzchołkach tepui , odizolowane kilkusetmetrowymi, pionowymi ścianami, ewoluowały w odmienny sposób niż otoczenie, wyobraź sobie, przez miliony lat nie było komunikacji genetycznej między płazami, gadami, niektórymi stawonogami żyjącymi na górze i na dole. Nie uwierzysz, ale na około dziewięćset tepui tylko sześć, siedem, no może kilkanaście zostało zbadanych przez naukowców. Dotychczas zbadane szczyty tepui dostarczyły naukowcom z całego świata niezwykle ciekawego materiału, według którego opisano ok. 40% nowych dla nauki endemitów, głównie botanicznych (w tym rośliny drapieżne), ale również zoologicznych (kręgowce –płazy i bezkręgowce-owady).
– Głównym problem to kwestia dostania się na wierzchołek. I tu widzę Twoją rolę. Założysz liny poręczowe, po których na szczyt wejdą naukowcy. Zobaczysz, pojedziemy z dobrą ekipę. Zrobimy dużą rzecz dla polskiej i światowej nauki.
Wyjazd doszedł do skutku i pod koniec września 2002 roku wyruszyliśmy poprzez Frankfurt do Caracas, stolicę Wenezueli. Rzeczywiście Janusz Kasza skompletował rzeczywiście dobrą ekipę. Oprócz nas w wyprawie udział wzięli: Tomasz Kubala – botanik, specjalista z zakresu flory tropikalnej; Tadeusz Kusibab – botanik, hodowca i znawca rzadkich roślin z doświadczeniem w warunkach tropikalnych, współautor książek i publikacji o storczykach świata; Paweł Zubko – botanik, znawca roślin tropikalnych i sukulentów, Marek Kopeć – entomolog i herpetolog, członek kilku wypraw do dżungli w Azji i Ameryce Południowej; Marcin Drwota – alpinista i paralotniarz, Marek Kulczycki – topograf i kajakarz , Piotr Trybalski – geomorfolog i dziennikarz, Dariusz Gusiew – kajakarz i filmowiec, uczestnik wyprawy do „Zielonego Piekła” w Gujanie francuskiej, Rafał Sarbiński – żeglarz, podróżnik, fotograf, Marcin Rudowski – wspinacz. Moja rola polegała na kierowaniu zespołem alpinistycznym, założeniu lin poręczowych na krawędź tepui i wprowadzeniu tam naukowców.
Wyprawę wzmacniał Marek Rudowski – motolotniarz z dwudziestoletnim stażem. Wyprawa bowiem zabrała ze sobą tajną broń – motolotnię. Była to motolotnia umocowana na pontonie, startująca i lądująca na wodzie. Miała być niezbędna dla rekonesansów, w celu ułatwienia wyboru najłatwiejszej drogi wspinaczkowej na tepui. Z motolotni zamierzaliśmy też dokonywać zrzutów sprzętu i żywności. W przypadku sytuacji awaryjnej miała też służyć jako karetka pogotowia.
Niestety motolotnia w dużym stopniu pokrzyżowała plany wyprawy, bowiem cały tydzień trwało jej wydobywanie z komory celnej na lotnisku, nazwanego oczywiście imieniem Simona Bolivara. Tylko dzięki wybitnej pomocy Ambasady RP udało się nam pokonać bariery celne.
Kolejna niemiła niespodzianka spotkała nas na rzeką Cuchivero, orograficznie prawym dopływem Orinoco, w pobliżu miasta Caicara del Orinoco. Gdy popłynęliśmy wąskimi łodziami w górę rzeki Cuchivero i jej dopływ Guanamo, okazało się, że w planowanym rejonie działania nie znajduje się żadna tepui, mimo że mapy sugerowały taką możliwość. Loty rekonesansowe na motolotni potwierdziły nasze wstępne obserwacje z okolicznych wzgórz. Brak czasu i pieniędzy uniemożliwił penetrację kolejnych obszarów. Wyprawa jako całość zakończyła działalność, część kolegów pojechała w Andy w okolice Meridy, część na Gran Sabana na tepui Roraima. Plany na prowadzenie działalności naukowej i alpinistycznej na niezdobytej tepui trzeba było odłożyć na później.
Po wysłaniu motolotni do Polski, wyruszyłem samotnie z Caracas na południe, również chciałem wejść na tepui Roraima, najwyższą tepui w Wenezueli. Tysiąckilometrowa podróż poprze Ciudad Bolivar do San Francisco de Yuruani, osady w pobliżu Roraima zajęła mi ponad dwa dni. W Caracas był strajk generalny, a w dodatku w połowie drogi rolnicy urządzili blokadę, domagając się miedzy innymi dostaw prądu do wioski.
W San Francisco de Yuruani spotkałem Marcina Drwotę, Marka Kulczyckiego i Darka Gusiewa. Właśnie wrócili z sześciodniowej wycieczki na tepui Roraima. Wyposażyli mnie w niezbędny sprzęt, otrzymałem GPS z naniesionymi pozycjami biwaków, dokładną mapę, kuchenkę benzynową, paliwo, a przede wszystkim cenne informacje, opisujące drogę wejścia na tepui. Okazało się że wejście na tepui jest łatwe, po drodze nie ma żadnych trudności technicznych, zbędne jest jakiekolwiek wyposażenie alpinistyczne. Orientacja w terenie jest prosta, potrzebny jest tylko opis drogi, a właśnie taki otrzymałem od kolegów.
Całą dobę czekałem na okazję. Dwudziestokilkukilometrowa przeprawa w prawie czterdziestostopniowym upale do indiańskiej osady Paraitepui na zakurzonej, wystawionej na skwar słoneczny drodze nie uśmiechała mi się za bardzo.
Czekając na autostop, uzupełniałem z przewodników swoją wiedzę na temat tych wielkich ostańców, stanowiących charakterystyczny element krajobrazu wenezuelskiej Gujany. Tepui (czasami używana jest pisownia tepuey) to słowo zaczerpnięte z języka Indian z plemienia Pemón i oznacza po prostu górę. Nazwa tepui przyjęła się jako określenie wielkich stoliw ze skał osadowych górnego mezozoiku (głównie piaskowców, kwarcytów, zlepieńców).
Z kolei Roraima o wysokości 2810 m n.p.m. jest najwyższą tepui na Wyżynie Gujańskiej. Na wierzchołku Roraimy spotykają się granice trzech państw: Wenezueli, Gujany i Brazylii. Roraima określana jest jako jako Matka Wszystkich Wód. Wody potoku Arabobo, spływające z Roraimy poprzez rzeki Kukunan i Caroni wpływają do Orinoco, Potok Cotingo po brazylijskiej stronie należy do dorzecza Amazonki, natomiast potok Kako w gujańskiej części tepui poprzez rzekę Mazzurani wpływa do wielkiej rzeki Essequibo w Gujanie. Na wszystkich mapach Wenezueli państwo Gujana (była Gujana Brytyjska) opisywania jest jako strefa sporna (zona en reclamacion). Wenezuela uzurpuje sobie prawo do tego terytorium. W języku Indian Pemón-Taurepán poprawną nazwa najwyższej tepui jest Roroima. Słowo roroi znaczy niebieskawa zieleń, a ma to wielki. Czyli Roraima to wielka niebieskawo-zielona góra.
Angielski bohater morski i odkrywca, sir Walter Raleigh w 1596 roku opublikował swoją książkę „Odkrycie rozległego i bogatego terytorium Gujany”. W opisie autor wzmiankuje o Kryształowej Górze i opis sugeruje, że dotyczy on właśnie tepui Roraima. Pierwszym Europejczykiem, który dotarł pod ścianę Roraimy był Niemiec Robert Schomburk. Było to w 1845 roku. Jako pierwsi wdarli się na wierzchołek tepui Roraima Anglicy Everard Im Thurn i Harry I. Perkins. Najwyższy punkt zwany Ford Maverick osiągnęli w dniu 18 grudnia 1884 roku. Na płaski wierzchołek tepui weszli kilkuset metrową zachodnią ścianą, korzystając z wielkiej, porośniętej selwą, rampy, ukośnie podchodzącej prawie pod samą krawędź płaskowyżu. Wejście na szczyt Anglikom zajęło osiem tygodni. Obecnie tą drogą wchodzą wszyscy turyści. Wejście na Roraimę stało się popularne, wiele biur podróży w pobliskiej miejscowości Santa Elena de Uairen przy granicy wenezuelsko-brazylijskiej organizuje profesjonalnie tygodniowe wycieczki na Roraimę. Ponad 80 procent turystów stanowią cudzoziemcy z całego świata. Opis odkrywców tego regionu zainspirował Conan Doyle’a do napisania sensacyjnej książki. W 1912 została wydana powieść Zaginiony świat, której akcja odbywa się na odizolowanej od świata tepui. Conan Doyle z pewnością słyszał, że ewolucja żyjących na wierzchołku gadów i tamtejszej flory przebiegała w prawie całkowitej izolacji od otoczenia, zatem pozwolił sobie jeszcze na odrobinę fantazji i akcja bohaterów książki na wierzchołku płaskowyżu rozgrywa się wśród dinozaurów, ludzi małpokształtnych i dzikich Indian. Książka ta oczywiście wywołała zainteresowanie tym kawałkiem świata.
W indiańskiej osadzie Paraitepui miałem pewne problemy. Szef wioski zdecydowanie sugerował, bym wynajął przewodnika. Na szczęście przekonałem go moimi kwalifikacjami górskimi i posiadaną znajomością terenu. Objuczony żywnością na pięć dni, dużymi zapasami wody, sprzętem biwakowym, fotograficznym i dużą kamerą wideo, przez dwanaście godzin szedłem z wioski w upalnym słońcu, po rozgrzanym trawiastym płaskowyżu do chatek w campamento base, znajdujących się, już w selwie, u podnóża pionowym ścian tepui. Widoczne na wschodzie wielkie masywy tepui przypominały z daleka sylwetki kadłubów wielkich pancerników, w niewiadomy sposób osadzonych na płaskowyżu.
Turystom droga zajmuje dwa dni, a idą na lekko, wszak cały bagaż noszą tragarze. Po drodze mogłem się ochłodzić w potoku Kukenam. Czasami potok ten staje się pułapką, w przypadku intensywnych opadów deszczu, wzburzone wody potoku na wiele dni potrafią uniemożliwić powrót. Pod wieczór gwałtowne, przelotne deszcze również przyniosły nagrzanemu ciału sporo ochłody.
Następnego o wschodzie słońca wyruszyłem w górę wąską kamienistą ścieżką przez gęstą selwę. Piąłem się stosunkowo wolno, przy ścieżce bowiem rosły ciekawe rośliny, które fotografowałem i filmowałem. Fotografowanie było utrudnione, wielopiętrowe korony drzew dawały dużo cienia, w głębi selwy było wręcz ciemno. Na stosowanie statywu do robienia wszystkich zdjęć nie miałem czasu. Przez to fotografowanie i filmowanie, nie miałem czasu na podziwianie wszystkich okazałych bromelii, storczyków, roślin z rodzin sitowatych, wrzosowatych, Liliaceae. Niezwykle bogate było poszycie tego lasu, pnie i konary drzew porośnięte były grubym mchem, a na ziemi mięsisty chrobotek w niczym nie przypominał naszego rachitycznego tatrzańskiego chrobota reniferowego. Po kilku godzinach wydostałem się ponad górne piętro lasu i poprzez ażurowe wielkie paprocie drzewiaste zobaczyłem sterczące nade mną pionowe ściany tepui. Kilkakrotnie mijałem się z przewodnikami, tragarzami i turystami, schodzącymi z góry. Wszystkich dziwiła moja wędrówka bez lokalnego przewodnika.
Z wielkiej rampy mogłem podziwiać wielką strugę wody o wysokości 610 m, spadającą z sąsiedniej tepui Kukenan. Jest to czwarty co do wysokości wodospad na świecie. W Wenezueli oczywiście znajduje się najwyższy wodospad świata – Salto Angel, liczący sobie 980 metrów wysokości. Spada z tepui Auyan, znajdującej się dwieście kilometrów na północny zachód od Roraimy. Wenezuelczycy są bardzo dumni z posiadania najwyższego wodospadu na świecie.
Ostatni odcinek kamienistej rampy prowadził pod pionową ścianą, z której spadały z dużej wysokości strugi wody. Tuż po południu dotarłem na krawędź płaskowyżu.
Sceneria płaskowyżu wyglądała jak kraina z marzeń, wywoływała skojarzenia z filmów science –fiction: robiące wrażenie poczerniałe skały o wręcz urojonych kształtach, sieć parowów, a w nich płynące leniwie strumienie, różowawe plaże i bagniste obszary, jakby ogrody porośnięte unikatowymi roślinami. Przychodzące chmury i mgły dodawały tajemniczości temu miejscu. Niektóre formacje skalne posiadały nazwy, w przybliżeniu określające ich zadziwiające kształty jak: Latający Żółw, Małpa Jedząca Lody, Wściekły Wilk, Dziób, pewne miejsca aż kusiły swoimi nazwami: Labirynt Północy, jezioro Gladys, Bezdeń, Otchłań.
Namiot ustawiłem pod wielkim okapem skalnym, w pobliżu wejścia rampy na płaskowyż. Takie miejsca biwakowe, przykryte dachem skalnym, otrzymały miano Hoteli. Tuż obok mojego Hotelu Piaskowego znajdowała się Kryształowa Dolina, dokąd po ustawieniu namiotu szybko dotarłem. Wspinałem się w prawie wszystkich górach świata, ale nigdy w życiu nie widziałem takiej ilości przeźroczystych górskich kryształów, zalegających na kamienistych dnach płytkich basenów wodnych. Niezliczone ilości kryształów spotykałem później w wielu miejscach. Zabieranie minerałów górskich i roślin z tepui jest zabronione, w drodze zejściowej strażnicy Parku Narodowego Canaima, na którego terytorium znajduje się Roraima, rewidują turystów.
Na płaskowyżu bardzo łatwo można się zgubić w labiryncie skalnych wąwozów, szczelin, krętych grani, kopców kamieni i podobnych do siebie płytkich poletek bagiennych. Doświadczyłem tego na własnej skórze, gdy nad ranem robiłem zdjęcia zapierającemu dech piersiach widokowi na stronę Gujany i przemykając w pośpiechu nad szczelinami i między jeziorkami, zagubiłem się w gęstym labiryncie płytkich dolinek i dosłownie jakimś cudem wróciłem do miejsca biwaku. Na wycieczkę na tepui należy zabrać ciepłą odzież, nocą temperatura obniża się do 10° Celsjusza.
Nie sposób opisać świata roślinnego na wierzchołku tepui. Każda tepui ma charakterystyczną dla siebie roślinność, różniącą się od tej na sąsiednich płaskowyżach. Botanicy oceniają, że prawie połowa z dwóch tysięcy gatunków roślin znalezionych na wierzchołkach to endemity, czyli rosnące w danym miejscu. Jest to największy procent endemicznej flory występującej gdziekolwiek na świecie. Na większości tepui do tej pory nie stanęła jeszcze stopa ludzka, zatem przed naukowcami widnieją jeszcze możliwości zebrania niezwykle cennego materiału i odkrycia nowych endemicznych gatunków.
Ja sam podziwiałem niezwykłe kwiaty i rośliny, rosnące na płaskowyżu. Dopiero po powrocie do kraju, na podstawie fotografii, poznałem nazwy kwiatów. Najbardziej popularne storczyki na powierzchni tepui to Laelia i Maxilaria, czasami Epidendrum, często spotykałem epifityczne tillandsie z gatunku bromelii, kwiaty przypominające naszą lwią paszczę – to Gesneriaceae, w skałach widziałem Ericaceae – wrzosowate.
Poprzez Ciudad Bolivar, gdzie podziwiałem wielki most, jedyny na całej długości rzeki Orinoco, wróciłem do Caracas. W drodze powrotnej podjąłem decyzję, by wrócić jeszcze do Wenezueli i wejść z naukowcami na niezdobytą do tej pory tepui. W Caracas w dyrekcji Parku Naroowych i w Misterstwie Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych zdobyłem niezbędne formularze potrzebne do złożenia aplikacji na pozwolenie na prowadzenie działalności naukowej. Być może niedługo uda się zorganizować kolejną, tym razem dobrze przygotowaną wyprawę, która we współpracy z naukowcami Wenezueli zdobędzie wierzchołek dziewiczej tepui.
Oliwa, listopad 2002 r.